Właśnie całą notkę, którą pisałem przez pł godziny- gdzieś mi zjadło na łączach. Grunt, to sie nie irytować, musiałbym chyba komputer wywalić przez okno, ale szkoda tych tysięcy zdjęć na twardym dysku.
Krótko- to był kolejny, bardzo udany rok dla mnie i mojej rodziny. Wszystko sie układało, końcówka roku bardzo pracowita, ale teraz dzięki temu mam dwa tygdonie wolnego, które spędzam głównie w domu z moim cudownym i ekspresyjnym synkiem.
Krzys chowa się wyśmienicie, nowych słów, zachowań, niesamowitych sytuacji nie zliczę. Młody jest po prostu przykładem dziecka rozwijającego sie pod wszystkimi względami optymalnie (fizycznie, psychicznie, intelektualnie). No i dzięi Bogu w tym roku alergie dużo delikatniejsze niż w ubiegłym- odpukać.
Święta domowe, z pewnością zapamiętam ubieranie choinki z synkeim, który podawał mi bombki (wie, że nie może ich ruszać, więc tylko je... wącha), wigilia ze św Mikołajem (wybitna rola Teścia, ale synek i tak wyłapał, po pierwszej chwili zaskoczenia, że coś jest nie tak i zaczął mówić, że dziadzia), spacerry, etc.
Teraz pada śnieg, dzisiejszy wieczór we troje spędzamy u znajomych, zobaczymy, jak to przeżyjemy.
Chciałbym od jutra zacząć z nowym blogiem, którego formuła byłaby bardziej dowolna... Pożyjemy, zobaczymy, tymczasem wszystkim Szanownym Czytelnikom życzę Szczęśliwego Nowego Roku!